Recepta na zdrowie, radość życia i szczęście

Jeżeli Twoje życie się wykoślawia i zaczyna się walić i jest Ci bardzo źle zacznij odżywiać się i żyć naturalnie – bo to jest dziś jedyny sposób na zdrowie, radość i    szczęście.

Jeżeli strąciłeś pracę lub jedyne źródło zarabiania

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli straciłeś mieszkanie, dom, znaczną sumę pieniędzy lub inne materialne dobra

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli rzucił Cię mąż (żona) i życie staje się nieznośne

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli zdradził Cię przyjaciel i świat się od ciebie odwrócił

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli opuściło Cię tak zwane szczęście

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli boisz się przedwczesnej i niespodziewanej śmierci

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli los sprawił, że opuściła Cię na zawsze (śmierć) ukochana osoba

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli bezpowrotnie straciłeś ukochane zwierzątko

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli dopadła Cię choroba, niedomaganie lub przypadłość

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli brak Ci energii i sił, aby spełniać się na co dzień i żyć pełnią życia

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli zaczynają Cię nachodzić czarne myśli

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli interesuje Cię prawdziwe życie duchowe

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć

Jeżeli chcesz mieć doskonale samopoczucie, być zdrowym i wszechstronnie oraz twórczo się rozwijać – czyniąc ze swego życia wspaniała i pasjonującą przygodę

Przejdź na naturalne odżywianie i zacznij naturalnie żyć.

              ŚWIAT  I  ŻYCIE  SĄ  NAM  PRZYJAZNE  I  ZAWSZE  NAM

                            SPRZYJAJĄ  –  WYKORZYSTAJ  TO

Kazimierz Kłodawski

 

Własne przyprawy z warzyw liściowych

Zbliża się lato, a lato zawsze obfituje w różnorodne warzywa: korzeniowe, nadziemne i – te efemeryczne – liściowe. Korzeniowe i nadziemne warzywa doskonale się w naturalny sposób przechowują, czego nie można powiedzieć o liściastych. Dlatego warto je naturalnie przetworzyć, aby cieszyć się nimi w tzw. „martwym” sezonie, czyli późną jesienią i zimą. Są różne metody naturalnego przetwarzania, np. suszenie. A co suszyć? Wszystko co się nacią zwie, czyli natkę pietruszki i selera. Także np. lubczyk i kolendrę. Również młode listki niektórych warzyw korzeniowych, np. pasternaku. A gdy już ususzymy, to należy wszystko wymieszać, przesypać do słoika i szczelnie zakręcić. Przechowywać w miejscu ciemnym i chłodnym. Łyżka takiej przyprawy dodana zimą do bulionu lub zupy przypomni nam o warzywnych skarbach minionego lata. Smacznego.

Debata, debata i po debacie

Kiedyś obiecałem sobie, że nie będę na blogu pisał o polityce. Nie da rady, pisać trzeba, szczególnie po takich debatach, jak wczorajsza. Chodzi, oczywiście, o debatę Komorowski – Duda. Kiedyś, w czasach mego dzieciństwa, była taka zabawa w „głuchy telefon”. Dzieci siadały jeden przy drugim, pierwszy coś tam szeptał do ucha drugiemu, a ten przekazywał to dalej, również szeptem i do ucha. Na końcu były salwy śmiechu, bo okazywało się, że pierwotna informacja brzmiała np.: jak dojechać do Wrocławia, a na końcu – w wyniku szeptanki – wyszło diametralnie coś innego, np.: jak wyć do żurawia. Wczoraj, po raz kolejny, odniosłem takie wrażenie, że politycy bawią się w głuchy telefon. Operują ogólnikami, stereotypami i nieprawdami, żeby nie powiedzieć, że okłamują nas. Nie będę odnosił się do całej wczorajszej debaty, chcę tylko odnieść się do jednego stwierdzenia, jednego z kandydatów na prezydenta Polski. Otóż, w trakcie debaty, padło stwierdzenie, że w Polsce ponad 700 tys. dzieci niedojada. Stwierdzenia dokładnie takie padają systematycznie z ust polityków wszystkich liczących się partii (PO, SLD, PSL, PiS i wielu innych). Za każdym razem, gdy słyszę o tych bredniach zadaję sobie pytanie: oni to robią świadomie, czy są tak nierozumni, że nie rozróżniają: niedożywienia od niedojadania i głodu. Powtarzałem to i powtórzę jeszcze raz, że w Polsce nie ma głodnych dzieci: głód to wyniszczający organizm brak żywności, a tego u nas nie ma. Oczywiście może się zdarzyć, że Jaś, jest głodny, bo nie zjadł śniadania, ale nie o taki głód chodzi. Natomiast niedożywienie dzieci, jak i dorosłych, faktycznie istnieje w Polsce, w krajach UE, w USA i wszędzie tam, gdzie żyje się bogato – bo niedożywienie to spożywanie nieodpowiedniej, nazbyt oczyszczonej, chemizowanej, konserwowanej i w konsekwencji bezwartościowej żywności. Współcześnie 80 proc. dostępnej żywności na rynku, to żywność niepełnowartościowa: mrożona, chemizowana, filizowana, rafinowana, niesezonowa itd., itp. Młodzi ludzie, a szczególnie dzieci, spożywając taką żywność uszczuplają własne zdrowie. Nie da się zbudować odpowiedniej kondycji i konstytucji psychofizycznej w oparciu o żywność tak strasznej jakości. Za to, że mamy dziś dzieci niedożywione odpowiedzialni są przede wszystkim politycy, włącznie z prezydentem, premierem i poszczególnymi ministrami.

Zniewoleni przez ciągłe jedzenie

Jesteśmy zniewoleni przez ciągły konsumpcjonizm (ogólnie pojęty – bo to przecież napędza gospodarkę)  i ciągłe jedzenie. Proszę zauważyć jak się nami manipuluje. Dziś cały przemysł spożywczy i ciągłe jedzenie to „złoty cielec”. Ciągle słyszymy musisz jeść 5-6, w USA, nawet 7-8 posiłków, dziennie. Ciągle się słyszy, bez śniadania i to jak najwcześniejszego nie wychodź z domu. Najpóźniej o 10.00 koniecznie drugie śniadanie, później obiad, podwieczorek i kolacja. No i różne przekąski między posiłkami. Na każdy posiłek koniecznie białko zwierzęce: do tego duże ilości napojów. Koniecznie tłuszcze, w tym oczywiście zwierzęce. Bez mleka ani rusz, podobnie nie można normalnie funkcjonować bez serów, serków i sereczków, a  jogurty, z bakteriami (francuskimi!!!) to konieczność. Owoce 5 razy dziennie, a jesienią i zimą koniecznie należy jeść cytrusy. Warzywa też 5 razy dziennie, najlepiej te zagraniczne.  No i cukier krzepi. Białe i ciepłe pieczywko to rarytas. I jeszcze suplementy – dziś bez tego nie ma zdrowia – trzeba łykać witaminy, a witaminę C bez przerwy. A ograniczenie jedzenia lub głodowanie to najgorsza rzecz, jaka może przydarzyć się człowiekowi. Nawet ci, którzy już nabrali świadomości odnośnie naturalnego i racjonalnego żywienia w większości są przekonani, że zdrowie DAJE JEDZENIE OKREŚLONYCH PRODUKTÓW I POKARMÓW, A NIE okresowe powstrzymywanie się od jedzenia, co było praktykowane od tysiącleci i ludziom dawało ZDROWIE. Proponuję, aby potraktować miesiąc maj na zapoznawanie się i spożywanie tego, co daje nam MATKA NATURA za darmo i co przysparza nam prawdziwego zdrowia – bo tak było od zawsze.

 

www.biolada.pl – to jest to

Dostawałem i dostaję setki  mali z zapytaniem, gdzie można zakupić te wszystkie wspaniale, naturalne produkty, o których piszę w swoich artykułach, książkach i na stronach internetowych? Nigdy nie promowałem i nie wskazywałem żadnego sklepu ani internetowego, ani stacjonarnego. Teraz to się zmieniło: promuję sklep internetowy www.biolada.pl.  Promuję i będę to robił tak długo, jak długo twórcy tego sklepu będą postępować według uniwersalnej zasady wszechświata: bierz i dawaj, pełna równowaga i harmonia między dawaniem i braniem, czyli zasada złotego środka. Dziś większość przedsiębiorców i biznesmenów nie przestrzega tego naturalnego prawa i dlatego masowo chorują na serce i choroby układu krwionośnego. Po co zarabiać miliony, jeżeli jest to okupione bólem, cierpieniem, przypadłościami, chorobami i przedwczesną, nienaturalną śmiercią? Sklep BIOLOADA założyli moi uczniowie. To są  niesamowici ludzie, pasjonaci. Oni nie narzekają tylko działają. Założyli działalność gospodarczą i pracują na swoje życie. A produkty w ich sklepie są najwyższej jakości i po bardzo przystępnych cenach. Niech o jakości produktów, którymi handlują, świadczy fakt, że w BIOLADZIE nie ma ani jednego produktu chińskiego. Nie twierdze, że wszystkie produkty chińskie są złe, ale jeżeli chodzi o produkty spożywcze naturalne i makrobiotyczne to te chińskie w większość są bardzo niskiej jakości. Moi Drodzy czytelnicy, klienci i uczniowie kupujcie w BIOLADZIE, wspomagajcie tych młodych i przedsiębiorczych ludzi, a sobie przysparzajcie ZDROWIA. Założyciele sklepu czekają na wszelkie uwagi dotyczące produktów, które u nich zakupicie. Jeżeli Wam – Drodzy klienci – będzie czegoś brakować w sklepie  lub będziecie z zakupionych produktów niezadowoleni  piszcie o tym śmiało. Dzięki temu powstanie wspaniały sklep i coś więcej: zaufanie klientów, radość z zakupów, dobre samopoczucie, zdrowie i SZCZĘŚCIE.

Za zdrowie Pań, za zdrowie…

Kiedyś, dawno temu, gdy byłem dobrze zapowiadającym się młodym człowiekiem, każdego 8 marca, w Dniu Kobiet, bardzo głośno wyrażałem swój protest przeciwko temu świętu, jak wtedy uważałem – reliktowi przeszłości. Po prostu nie lubiłem tego święta. Uważałem, że kobiety należy kochać i szanować przez 365 dni w roku, a nie przez jeden dzień. Zresztą, po prawdzie, to kiedyś tego dnia najlepiej bawili się panowie. Jak to w socjalizmie bywało prawie wszyscy jeździliśmy wtedy komunikacją miejską (autobusy, tramwaje itd.) lub chodziliśmy na pieszo. Nieodłącznym obrazkiem tego dnia byli „zmęczeni” panowie, którzy trzymając się zwiędniętego, a bywało że i złamanego tulipana lub goździka (zawsze kwiatami do dołu – i dlatego upadł socjalizm!!!:) zmierzali komunikacją miejską lub zygzakowatym krokiem ku swoim wybrankom. Dziś trochę inaczej patrzę na to święto, czyli Dzień Kobiet. Przecież można kochać kobiety przez cały rok, a 8 marca kochać je w dwójnasób, trójnasób, czwórnasób (dalej nie wiem jak się to pisze). Dla mnie, WY, PANIE, jesteście wyjątkowym zjawiskiem. To WY niesiecie życie, WY jesteście zaczątkiem tego życia z naszym małym (lub…, dużym:) udziałem. Pierwszą kobietą, która uzależnia, przytula i uczy jest matka. Następne pojawiają się po to, aby być kochane i kochać i aby dawać życie – cel zaistnienia wszelkiego życia na ziemi. Ale jesteście przede wszystkim po to, aby WAS szanować i kochać, przytulać i pieścić, patrzeć WAM w oczy i widzieć w nich zrozumienie naszych, nie zawsze mądrych, męskich poczynań. Uważajcie na swoich mężczyzn i dbajcie o nas, bo fizjologicznie jesteśmy słabsi od WAS – KOBIET.  Kobieta i mężczyzna to jak dwa pierwiastki: jin i jang. Naturalny układ rzeczy i porządku na tym świecie to dwa biegunowo przyciągające się pierwiastki, które dają nowe życie. To dlatego kobieta przypisana jest mężczyźnie, a mężczyzna kobiecie. I niech tak zostanie.

Kolejne warsztaty oczyszczające za nami cd. (3)

Menu warsztatów, jak zwykle, było bardzo bogate, oczywiście, jak na tego typu warsztaty oczyszczająco-rewitalizujące przystało. Dzień rozpoczynaliśmy czymś ciepłym i mokrym, zazwyczaj był to bulion, później serwowana była specjalna surówka oczyszczająca i coś na słodko (płatki, kaszki, kremy itd.). Obiad zawsze był dwudaniowy, czyli zupa i drugie danie. Przez pierwsze dni królowały zupy i inne potrawy ze strączkowych.  W pierwszych dniach, na podwieczorek) podawane były także naturalne słodkości. Podstawą drugich dań obiadowych i kolacji były pełne (nieoczyszczone) ziarna zbóż i sezonowe warzywa przyrządzane na różne sposoby (kotlety, pasztety, pasty, zapiekanki, kule ryżowe, sosy itp.). Posiłki przeplatane były nauką kuchni makrobiotycznej oraz wykładami, a także licznym spacerami i zajęciami manualno-płaskurkowymi:). Najlepszy wynik chudnięcia podczas 12 dniowych warsztatów to ponad 5 kg, kolejny był bliski 5 kg. Podczas 12 dni zajęć uczestnicy przeszli wszystkie etapy odtruwania, rewitalizacji i odchudzania: była dieta standardowa wegańsko-makrobiotyczna, były monodiety i głodówki.  Ale wszystko co ma swój początek ma również i koniec. Warsztaty dobiegły końca. A ja zapraszam wszystkich chętnych na kolejny turnus w Krawczykach i „Mimozie”, tym razem 10 dniowy, który odbędzie się już niebawem (7-17.03.2015 r.)

Kolejne warsztaty oczyszczające za nami cd. (2)

Warsztaty oczyszczające, w Krawczykach, były ubarwione i okraszone zajęciami, jak to wspólnie nazwaliśmy – manualno-płaskurkowymi. Na Tych zajęciach uczestniczki warsztatów rysowały, wycinały, kleiły, łączyły i pięknie komponowały z tego wszystkiego kurki (nie mylić z grzybami, bo chodzi o takie ptaszki, które zostały udomowione i chodzą po podwórku i znoszą jajka i coś tam jeszcze). Było bardzo miło podglądać dziewczęta (chodzi o podglądanie ich pracy, oczywiście:), jak niesamowicie skoncentrowane przyklejały skrzydełko, dziobek lub oczko do wyczarowywanej przez siebie kurki. Uczestniczki warsztatów wyraźnie się relaksowały, wyciszały i cieszyły, że oprócz sztuki gotowania makrobiotycznego mogą uczestniczyć w sztuce tworzenia kurek. Dlatego bardzo dziękuję właścicielce pensjonatu „Mimoza”, Grażynce Ławrynowicz, która zadbała o to, aby na tych warsztatach odbyły się takie zajęcia manualno-płaskurkowe. A nie byłoby to możliwe bez Ludmiły, która prowadziła te zajęcia. A skąd taka nazwa, zajęcia manualno-płaskurkowe. Od nazwy zboża pszenico podobnego, jednego z najstarszych, jakie zna ludzkość. Liczy sobie ok. 8 tys. lat, ziarna są małe i mają orzechowy smak. Załączam parę fotek kurek, płaskurek i zajączka Cdn.

 

Kolejne warsztaty oczyszczające za nami (1)

W dniach od 24.01 do 5.02.2015 roku odbyły się kolejne warsztaty oczyszczające, rewitalizujące i odchudzające. Tym razem Szkołę Żywienia Naturalnego gościł pensjonat – MIMOZA – który jest położony w województwie warmińsko-mazurskim, w malowniczej okolicy, przy lesie, 800 m za wsią Krawczyki i 10 km od Bartoszyc. „Mimoza to wymarzony ośrodek do rewitalizacji na łonie Natury, do pieszych wycieczek wśród lasów, pól i łąk. Już sam dojazd do „Mimozy” sprawił, że byliśmy lekko zszokowani (pozytywnie, oczywiście). Przez kilkaset kilometrów podróż przebiegała w warunkach wręcz wiosennych i, dosłownie, ostatnie 800 metrów przy dojeździe do pensjonatu to śnieg, gołoledź i mroźna oraz wszechogarniająca biel. Antidotum na mróz i to białe szaleństwo była właścicielka i gospodyni pensjonatu, Grażynka, która przywitała nas gorącą i bardzo smaczna zupą makrobiotyczno-wegańską. Same warsztaty, jak zawsze, były cudowne. Dla mnie, jak zwykle, było to przeżycie bardzo osobliwe i wręcz niebiańskie. Załączam parę fotek, a jutro i pojutrze następne posty. PIĘKNIE DZIĘKUJĘ gościnnym i wspaniałym właścicielom „Mimozy”, Grażynie i Tadeuszowi Ławrynowiczom.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników cdn.

 

Centrum Terapii Żywieniem

CENTRUM  TERAPII  ŻYWIENIEM to nowe przedsięwzięcie Szkoły Żywienia Naturalnego. To ośrodek i nowy podmiot gospodarczy. Nazwa – Centrum Terapii Żywieniem – ma jednoznacznie nawiązywać do tego, co będzie głównym nurtem działalności takiego ośrodka, czyli tworzenie zdrowia poprzez naturalne odżywianie, filozofię  i styl życia. Jestem przekonany, że terapie oparte na naturalnie uprawianej żywności to przyszłość nie tylko lecznictwa i medycyny, ale także szeroko pojętego świata ekonomiczno-społeczno-politycznego. Bez powrotu do naturalnie uprawianej żywności ludzkość nie przetrwa, bo przetrwać nie może. Coraz więcej ludzi jest  zainteresowana profilaktyką, a nie leczeniem z chorob. Ilość chorób i chorujących na poszczególne choroby jest tego widocznym przykładem (od początku XX wieku cały czas liczba chorób i chorujących rośnie). A będzie jeszcze gorzej. Powrót do naturalnie uprawianej żywności to nie tylko powrót do zdrowia CZŁOWIEKA i LUDZKOŚCI, ale także CAŁEGO NATURALNEGO ŚRODOWISKA. Centrum Terapii Żywieniem to  miejsce, które będzie oferować konkretne usługi (indywidualne konsultacje, indywidualna nauka gotowania itd.), kursy, warsztaty, seminaria i wykłady i produkty (sklep, a w nim produkty spożywcze, książki, płyty wideo i audio z wykładami, szkoleniami, kursami i warsztatami itp.).